Lnica pospolita

Linaria vulgaris Mill. common toadflax

CO W ŁĄCE PISZCZY? Marcin Siuchno, 27.03.2019

Słowo chwast towarzyszy lnicy niemal od zawsze: dawno temu wybrała pola lnu, na których wytrzymywały tylko najtwardsze chwasty.

Len się nie patyczkuje, rośnie gęsto i wysoko. Żeby z nim konkurować, trzeba się rozpychać. Lnica dała radę. Nauczyła się także żyć na innych uprawach i tworzonych przez człowieka nowych siedliskach. Na szczęście, bo wraz z tym, jak zniknęły z naszego krajobrazu pola lnu, zniknęły również jego chwasty – niektóre na zawsze… Dziś lnicę możemy spotkać na nasypach kolejowych, przy drogach, na wysypiskach śmieci, placach budów i na ugorach. Warunek jest jeden: musi to być miejsce nasłonecznione. Lnica lubi też piaszczyste, kamieniste gleby.

Największym atutem lnicy są zdecydowanie kwiaty. Przypominają nieco but, dlatego dawniej na wsiach nazywano ją pantofelkiem Matki Boskiej. Ten kształt to zabezpieczenie przed złodziejami pyłku i nektaru. Jedynie trzmiele są w stanie sforsować jej kwiaty. Patrząc na to, jak bardzo kwiat lnicy pasuje do anatomii tych owadów, i vice versa, trudno pozbyć się myśli o tym, jak cudownym zjawiskiem jest współpraca zapylaczy i roślin kwiatowych.

Lnica to roślina idealna na miejskie łąki. Kwitnie długo, nieźle czuje się otoczona nawet rozgrzanym betonem i jest pożyteczna. Jej wywar podobno odstrasza muchy.