Cykoria podróżnik

Cichorium intybus L. Chicory

CO W ŁĄCE PISZCZY? Marcin Siuchno, 5.07.2019

Cykoria podróżnik – albo piękniej: podróżnik błękitny, dorożnyk, twardostój, uraźnik lub batogi św. Jana – to roślina pospolita, ale raczej nieznana. Szkoda, bo jej historia jest niezwykle ciekawa!

Cykoria podróżnik dotarła w nasz obszar geograficzny z południa Europy prawdopodobnie w okresie brązu (czyli jest archeofitem). Jej nasiona znajdowane są wśród szczątków ówczesnych osad. Dziś jest kosmopolitką, jedynie Antarktyda skutecznie opiera się jej kolonizacji. Jak cykoria podróżnik tego dokonała? Jak większość roślin – jako pasażer na gapę naszej odzieży, jedzenia, roślin uprawnych, środków transportu oraz sierści zwierząt. Była też celowo zabierana jako lek.

Jej piękne błękitne kwiaty wędrują za słońcem z zegarmistrzowską precyzją. Jest więc, co nie dziwi, ważnym elementem jednej z większych ogrodowych ekstrawagancji, czyli kwiatowych zegarów. To nie wyczerpuje możliwości tej pospolitej rośliny. Jej młode liście są jadalne, zaś korzeń to podstawowy składnik kawy zbożowej. Palona w fajce podobno uśmierza ból zębów. Kąpanie w jej wywarze chudych dzieci miało ponoć pomagać w pozyskaniu masy…

Cykoria podróżnik jest wymarzoną rośliną miejską. Jeśli jej nie przeszkadzać – nie kosić! – znakomicie odnajduje się na suchym, twardym i kamienistym gruncie, czyli podstawowym miejskim siedlisku. Jest rośliną wieloletnią. Jej szarozielony kolor z daleka przywodzi na myśl warstwę kurzu. To, co uda się jej zebrać na zapas, cykoria ukrywa w swym rozgałęzionym korzeniu.

Znana ze swych podróżniczych zdolności, cykoria służyła wędrowcom za wiadomość. Jej zasuszony kwiat wieszany u progu drzwi, był widomym znakiem, że gospodarz nie życzy sobie odwiedzających. Bez względu czy gościem była morowa baba (ale nie, że super dziewczę, tylko uosobienie zarazy!), czy też zwykły dziad proszalny.