Babka lancetowata

Plantago lanceolata L. ribwort plantain

CO W ŁĄCE PISZCZY? Marcin Siuchno, 10.04.2019

Historia tej rośliny powiela zgraną bajkę o Kopciuszku. Oto młodsza, skromna, ale szlachetna, nierzucająca się w oczy, babka lancetowata pozostaje w cieniu swej większej siostry, mającej lepszy PR i „look”. Bo mówiąc o babce, rzadko kto wie o tym, że jest też taka z wąskimi liśćmi i kwiatami wyglądającymi jak małe planety otoczone pierścieniem meteorów.

Babka lancetowata jest rośliną niezwykle wytrzymałą i plenną. Kwitnie aż do późnej jesieni, za każdym razem wydając tylko dwa duże nasiona. Są one doskonale przystosowane do… czekania. Wiele z nich wykiełkuje dopiero za kilka lat. Jeśli dołożymy do tego jeszcze jej zdolność do rozrodu wegetatywnego oraz niewielkie rozmiary pozwalające unikać ostrzy kosiarek, to mamy profil rośliny mogącej przeprowadzić inwazję na dowolny trawnik w mieście. I często tak jest, bo babka dominuje na wielu „intensywnie użytkowanych terenach zielonych”.

Babka lancetowata jest szczególnie cennym surowcem zielarskim. W pierwszych księgach medycznych zalecano stosowanie jej jako leku niemal na wszystko. Od ukąszenia żmii i wściekłego psa, aż po odstręczenie niechcianej kochanki (albo kochanka, w zależności kto się komu akurat narzucał). W średniowieczu uznano, że jest tak skuteczna, że nadaje się nawet na wkład do butów usuwający ogólne zmęczenie i bezsenność. Natomiast wsadzana „ile się da” na nitce do ucha, miała jakoby usuwać ból zęba. Nie róbcie tego sami w domu. Być może działało to na takiej zasadzie, że ból zęba był niczym, w porównaniu z bólem ucha, do którego na nitce włożono jej lancetowaty liść.